dziś dzień łez 23. października 2014 22:29:00

powinnam opsać ten dzień jako totalna wredota....najpierw mój syn, lat 6 pobił przedszkolankę, potem mnie,nayzywał się od głupich, etc...a na koniec...uwagaaaaa....pobił...no i dobrze, ie tylko klapsy ida w jedną stronę...mały też może przylać...tak na marginesie, parę lat temu, na samym początku, mówiłam sobie jak to, jak mam dać klapsa temu biednemu chłopczykowi, który tyle przeżył, ale w końcu mąż-mądry uświadomił mi, że ten chłopiec to nie żaden chłopiec-adopec, tylko nasz, ukochany i wyczekany syn, z serca, więc jak trzeba przylać, to lać...węć ja...dziś po tychże przeżyciach i pobiciach powiedziałam sobie, onie!, nie będę lać , krzyczeć,iid...ale natura wredoty nie wytrzymała...i syn odebrany rano ( po pobiciach) z przedszkola, przesiedział cały dzień w kącie , na czerwonym krzesełku...aż powiedział, że mnie nie kocha...o nie! tego było za wiele...dalej nie pisze  co się działo...zdradzę tylko, ze była żółta walizka przeprowadzkowa, kilka kieliszków nalewki, pocieszenia 4 letniej córki, i okrzyki na koniec o złotej nici, która nas wszystkch będzie łaczyc do końca życia...

na koniec refleksja dnia:

notka od autorki- po 15 latach w korpo, adoptowała 2 dzieci, przeniosła sie ze stolicy na zadupie, tylko z mężem, bez wsparcia rodzny i przyjaciół, całe życie od nowa...dlatego to skrzywienie...




Komentarze (2)



LINKI



more-kytyn | jasna | diagnostykamn0 | kinol7b5 | najdzinka | Mailing